Wolność kontra reżim

14 marca Scena Czeska Teatru Cieszyńskiego wystawi premierowo popularny musical „Šakalí léta”, który wyreżyseruje Peter Gábor. Jak podkreśla w rozmowie reżyser, przedstawienie będzie interesujące dla wszystkich widzów niezależnie od wieku. Z kolei gwarantem dobrej rozrywki ma być rock'n'rollowa muzyka grana na żywo.

Po reżyserowanej przez Pana inscenizacji „Jak je důležité míti Filipa” z 2017 roku na Scenie Czeskiej Teatru Cieszyńskiego wraca Pan do Czeskiego Cieszyna ze spektaklem „Šakalí léta”. Tym razem przygotowuje Pan wieloobsadowe przedstawienie. Proszę podzielić się wrażeniami z tej pracy na finale prób?

Wrażenia są dobre, bo aktorzy Teatru Cieszyńskiego są pracowici. Poza tym realizujemy musical – bardzo wymagający gatunek dla aktorów, bo musieli jednocześnie posiąść umiejętność śpiewu, tańca i aktorstwa. Przed nimi więc konieczność syntetycznego wykonania. 

Jak aktorzy odnaleźli się w tym repertuarze?

Myślę, że spodobała im się ta praca i sprostali jej także pod względem warsztatowym. Ciekawe były również nasze rozmowy o minionej epoce, w której osadzona jest akcja fabularna przedstawienia. Część aktorów Sceny Czeskiej pamięta koniec lat 50. XX wieku i realia panujące w ówczesnej Czechosłowacji w tamtym okresie, z kolei dla pozostałych odtwórców młodszej daty tamte zdarzenia są znane jedynie z opowieści, ale też dzięki temu mają do nich większy dystans. Udało nam się więc wzajemnie uzupełnić w tworzeniu tej teatralnej opowieści.
„Šakalí léta” Sceny Czeskiej, zdjęcia z prób.

Nie jest to pierwszy raz, gdy sięga Pan po musical na scenie teatralnej, a „Šakalí léta” inscenizuje Pan po raz drugi po realizacji z 2005 roku w Narodowym Teatrze Morawsko-Śląskim w Ostrawie. Czym będzie różnić obecna inscenizacja od poprzedniej realizacji?

Kocham muzykę – chętnie sięgam po nią zarówno w życiu prywatnym, jak i w pracy artystycznej w teatrze. Pewnie dlatego musical należy do moich ulubionych gatunków teatralnych. Oprócz „Šakalí léta” zrealizowałem także między innymi musicale „Cabaret” czy kilkakrotnie „Balada pro banditu” – za każdym razem w innej wersji. Jeśli chodzi o „Šakalí léta”, który teraz przygotowujemy ze Sceną Czeską, na pewno pojawi się nowa scenografia oraz inny projekt kostiumów. Pod względem reżyserskim nie powtarzam wszystkich scen z poprzedniego przedstawienia i wprowadzam nowe elementy. Starałem się podejść do tego zadania w taki sposób, jakbym nigdy wcześniej go nie realizował.

Kluczową rolę w Pana musicalu odegra muzyka?

Najważniejszym zamysłem w tej kwestii było wkomponowanie w przedstawienie kapeli, która zagra na żywo. Bardzo cieszę się, że do tego doszło, bo muzyka na żywo przynosi zupełnie inną atmosferę w teatrze niż dźwięki płynące z offu. Dziękuję za otwarcie na tę inicjatywę dyrektorowi Petrowi Kracikowi i kierownik literackiej Sceny Czeskiej, Alicji Olmovej. Za opracowanie muzyczne odpowiada Vlastik Šmída – kapelmistrz naszej orkiestry. Ponadto sześcioosobowy zespół muzyczny składa się z muzyków pochodzących zarówno z Cieszyna, jak i Ostrawy. 
Kocham muzykę – chętnie sięgam po nią zarówno w życiu prywatnym, jak i w pracy artystycznej w teatrze. Pewnie dlatego musical należy do moich ulubionych gatunków teatralnych. 

Musical „Šakalí léta” prezentuje świat u schyłku lat 50. ubiegłego stulecia, w którym muzyka rock'n'rollowa i stojące za nią ideały oraz styl życia stały w opozycji do założeń systemu komunistycznego ówczesnej Czechosłowacji. Dziś młodzi ludzie mogą słuchać, czego chcą, mogą ubierać się, jak chcą i panuje wolność przekonań. W czym upatruje Pan aktualności tego musicalu we współczesnych czasach?

Opisana historia jest uniwersalna i pozostaje aktualna nie tylko w czasach komunizmu. Poruszone w tym utworze tematy to między innymi młodość, relacje młodych z rodzicami, metody wychowania dzieci, pierwsza miłość, brak wiary, kłamstwo czy poszukiwanie autorytetów. To są stale aktualne rzeczy, niezależnie od epoki i panującego systemu politycznego. To, że młoda generacja potrzebuje jakiegoś wzoru i stale jest na drodze poszukiwania autorytetów czy idoli, nie zmieniło się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Mój syn rapuje i lubi ten gatunek muzyczny, więc ma swoich idoli w tej subkulturze, którzy na przykład motywują go do pracy. Oczywiście, opowiadamy o drodze do poszukiwania wolności, a tą wolność dzisiejsza młodzież posiada. Jednak sądzę, że to jest drugie ekstremum, bo niczym nieograniczona wolność i brak hierarchii wartości powodują, że jest chaos. Współcześnie już widzimy, że demokracja nie jest idealnym systemem, bo nie uchronił on nas przed szeregiem problemów. Z jednej strony przed współczesnymi młodymi ludźmi jest tyle możliwości obrania dróg życiowych czy zawodowych, że czasem nie mogą odnaleźć się w tej wielości i mam wrażenie, iż są zagubieni. Z drugiej strony rzecz jasna dobrze, że jest ta wolność i nieograniczone możliwości, które daje nam współczesny świat. W minionej epoce, o której opowiadamy, władza wielu ludziom zniszczyła życie i przekreśliła możliwość rozwoju czy kariery zawodowej. Charakter „Šakalí léta” powoduje jednak, że na ten temat spoglądamy w tonie tragi-komicznym, nie całkiem serio oraz z pewną nutą ironii. 
Aktorzy Sceny Czeskiej podczas próby musicalu „Šakalí léta”.

Jak za Pana koncepcją reżyserską będą podążały rozwiązania kostiumograficzne czy scenograficzne?

Kostiumy będą epokowe, chcemy za ich pomocą oddać charakter końca lat 50. ubiegłego wieku. Projekt kostiumów Aleny Schäferovej nawiąże do filmowego realizmu, postaramy się rzeczywiście odzwierciedlić wówczas panującą modę. Jeśli chodzi o scenografię, wytworzyliśmy uniwersalną i umowną przestrzeń. Gra będzie odbywać się na praskiej ulicy, w okolicy hotelu „International”, za dużym billboardem, gdzie toczy się zwykłe, codzienne życie bohaterów spektaklu. 

Co powiedziałby Pan przed premierą młodym ludziom, a także osobom, które pamiętają tamtą epokę?

Starszym widzom proponuję sentymentalną podróż do czasów, w których przeżyli swoją młodość, i niezależnie od tego, jakie mają doświadczenia, gwarantuję, że w spektaklu odnajdą optymistyczny wydźwięk. Z kolei młodych ludzi zachęcam do przyjścia do teatru, by uzmysłowić im, jakie problemy mieli ich rodzice lub dziadkowie. Uważam, że współcześnie niezmiennie należy przypominać negatywne konsekwencje totalitarnego reżimu, żeby już nigdy nie wrócił. Sądzę także, że dla wszystkich widzów, niezależnie od wieku, atrakcyjna będzie prosta teatralna historia, a także porywająca rock'n'rollowa muzyka jako symbol wolności i otwartości.
Rozmawiała: Małgorzata Bryl-Sikorska
04 / 03 / 2020
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz